NARODOWE CZYTANIE – SZKOŁA PODSTAWOWA W KATARZYNIE

Powiększ obrazDSCN8105-crop (Copy)

Jak „zrobić” wielkie „narodowe czytanie” w malutkiej wiejskiej szkółce, której absolwentami są jedenastolatkowie? Co przygotować, by stało się dla dzieci przeżyciem estetycznym i duchowym stosownym do ich wieku i właściwej percepcji. Oto zadanie dla mnie organizatora i pozostałych dorosłych uczestników „czytania”.

Więc najważniejsze – z proponowanego kanonu wybrać lekturę, która trafi do serc dzieci, która opowie o wartościach dla nich najważniejszych, która przyniesie także jasne i klarowne przesłanie.

Naszym zdaniem „Katarynka” świetnie się do tego nadaje. Dobro i Miłość czytelne są dla każdego dziecka.

Następnie: jak to przekazać, by zapadło w małe serca. Myślimy – trzeba pobudzić różne zmysły, powinna być wizualizacja (dziś naszym milusińskim bez niej trudniej odbierać rzeczywistość) połączona ze słowem czytanym i tłem muzycznym. To także doskonała okazja do poznania kawałka historii. Więc wyczarowujemy kataryniarza i katarynkę, przywołujemy jej zapomniany dźwięk, zakładamy aktorom stroje z epoki.

I najważniejsze – w aranżację „narodowego czytania” włączamy dorosłych – nauczycieli i rodziców. To istotne dla dzieci. Uwierzyły, że to co robią, czego słuchają i w czym uczestniczą jest ważne. Jest nasze, polskie, szkolne, rodzinne. A przy okazji przeżyły spotkanie z klasyką polskiej narodowej literatury. Jej patriotyczny kontekst w słowie wstępnym zarysowała pani Elżbieta Gryta. Narrację lektorską, użyczając swego głosu prowadzili: pani Elżbieta Karpińska, panowie: Jarosław Goździcki, Krzysztof Słowikowski i Marek Strojek. Zaszczytną rolę kataryniarza odegrał Adam Habros, zaś w rolę niewidomej bohaterki wcieliła się Weronika Pastuszka.

To ze wszech miar udane i ciekawe „narodowe czytanie” („w małej szkole” – aż się prosi by dodać) podsumowała Pani Dyrektor Alina Krupa. Całością, po uprzednim przygotowaniu, dyskretnie sterowała pisząca niniejsze słowa Elżbieta Gryta.

 

Zdjęcia – Kamilia Smolińska